fbpx

Pewna dziewczynka powiedziała mi niedawno: „To dziwne, kiedy czytam na lekcjach lub słucham nauczycieli, czuję, że wszystko rozumiem, a kiedy wracam do domu, to nie umiem tego powtórzyć. nie mam w głowie nic, wszystko zapomniałam”.

To jest dokładnie jeden z aspektów dysleksji.
Zdarza Ci się czasem przeglądać niektóre teksty, takie jak skomplikowane umowy ubezpieczeniowe czy specjalistyczne teksty naukowe albo niektóre pisma urzędowe czy prawne? Czytasz do końca z wrażeniem zrozumienia. Ale potem nie jesteś w stanie powtórzyć konkretnie żadnej idei? Założę się, że czasami tak jest.

Dyslektycy mają tak często i to ze znacznie prostszymi tekstami.
Dlaczego tak się dzieje? Podczas szkolenia Davisa zrozumiałam przyczynę i mechanizm tego zjawiska. Jest to właśnie jedna z konsekwencji dysleksji opisanej przez Rona Davisa w książce „Dar dysleksji”. Istnieje niejasne wrażenie zrozumienia. Poczucie, że tekst coś znaczy. Ale w rzeczywistości wszystko jest zbyt rozmyte, aby cokolwiek z tym zrobić.

Dzieci i nauka czytania

W ten sam sposób i na swoim poziomie niektóre uczące się czytać dzieci, poprawnie wypowiadają zapisane słowa i wydają się bardzo dobrze czytać.

Dziecko bierze książkę, siada i czyta na głos każdemu, kto chce słuchać. W porządku, ale uważaj …
Ponieważ potem pojawia się pytanie, które uwielbiam: „Czy zrozumiałeś?” Dziecko bardzo szybko orientuje się, że na to pytanie należy odpowiedzieć „tak”. Jest to często odpowiedź automatyczna i niekoniecznie przemyślana.

Taka sytuacja może stanowić wielką pułapkę, która nie jest łatwa do przewidzenia. Jeśli nie jesteśmy w pełni uważni i nie jesteśmy świadomi mechanizmów czytania: gratulujemy dziecku sukcesu czytelniczego, w momencie, gdy nie zrozumiało tekstu!

Dekodowanie.

To, co robi człowiek czytając na głos, to dekodowanie: to znaczy przekłada zapisane literami słowa na dźwięki, które są słyszalne dla ucha. Ale to nie oznacza zrozumienia tego, co znaczy tekst.

Komputer jest w stanie werbalizować tekst, ale nie ma żadnego zrozumienia. Wystarczy poznać działanie programów do syntezy mowy, aby się o tym przekonać. Popełniają też wiele błędów.

Dziecko uczy się, co jest dobre, a co złe, obserwując reakcję dorosłych wokół niego. Jeśli dorośli będą zadowoleni, dziecko pomyśli, że wszystko robi dobrze, że nauczyło się czytać i że jest kochane. Liczy się tylko prawidłowe wypowiadanie słów, a nie poznanie znaczenia.

Kilka lat później

Dziecko nagradzane za swoje umiejętności dekodowania może w końcu wpaść w pułapkę iluzji czytania. „Czyta dobrze”, ale niestety nie rozumie tekstów, poleceń, opowiadań, instrukcji…

To, co działało wcześniej i za co było nagradzane, już nie działa. „Dlaczego? Dlaczego już nie są zadowoleni z tego, co wcześniej było w porządku? Czy jestem głupi? O co chodzi?”

I tu zaczynają się problemy: niska samoocena, a w niektórych przypadkach nawet fobia szkolna.

Co więc robić?

Podczas pracy z dyslektykami dotarło do mnie między innymi, jak ważne jest rozumienie znaczenia słów. Przytoczę wam definicję (za Słownikiem Języka Polskiego PWN ):

Czytać: «śledząc wzrokiem napisane lub wydrukowane litery, zapoznawać się z treścią tego, co jest napisane lub wydrukowane». Czyli rozumienie jest nieodłączną częścią procesu czytania!

Po przeczytaniu powyższego musimy nauczyć się chwalić/nagradzać dziecko za prawdziwe czytanie.
Proponuję całkowicie zrezygnować z popularnego pytania „rozumiesz?”, a zastąpić go innymi sformułowaniami: „co zrozumiałeś?” lub „wyjaśnij mi…” lub „powiedz mi…”.

Uważaj więc na słowa, które Tobie wydają się jasne, ale nie są oczywiste dla dziecka. Jeden z moich uczniów pomylił podobnie brzmiące słowo „owce” z „owoce”. A było to w zadaniu matematycznym, w którym trzeba było policzyć wszystkie zwierzęta u rolnika. „Owoce” nie są zwierzętami, więc nie zostały dodane do reszty inwentarza. W takich warunkach trudno o dobry wynik!

Na szczęście metodycy Davisa rozumieją takie pułapki i wiedzą jak ich unikać, aby zapewnić dzieciom narzędzia potrzebne do prawdziwego opanowania czytania.