Śliczny i kuszący piernik, który przyjechał do mnie aż z Kijowa, razem z moim uczniem.

Trzynastolatek pracował na zajęciach z dużym zaangażowaniem i wytrwałością. Z przyjemnością obserwowałam, jak z otwartością poznaje sposób na kontrolowanie dysleksji, jak bierze na siebie odpowiedzialność za stosowanie metody w swoim życiu i jak z radością, a może i trochę z zaskoczeniem zauważa, że „to działa!”, „łatwiej mi się skupić!”, ”robię mniej błędów!”.

Teraz przed Nim jeszcze trochę wysiłku w domu, żeby nowe wzorce zachowań weszły w nawyk. W przypadku tego ucznia nie martwię się, że zaniecha pracę domową. Był bardzo zmotywowany, żeby poznać sposób na swoje trudności związane z dysleksją. I tu nie można nie wspomnieć o rodzicach, którzy wspierają swojego syna w rozwoju tak bardzo, że zorganizowali dla niego ten wyjazd.

Zawsze mam wielką satysfakcję, gdy po tygodniu ciężkiej pracy uczeń robi postępy w realizacji celów, jakie sobie postawił na początku Programu. Biorąc pod uwagę wysiłek jaki zrobili, żeby dotrzeć z Ukrainy do Polski, moja satysfakcja jest tym razem jeszcze większa.

Chyba jednak zostawię sobie ten piernik na pamiątkę. Jak myślicie?