fbpx

Dyslektyków chroni prawo. Ale nadal niektórzy uważają, że dysleksja to nowomodny wykręt przed wkuwaniem. Takie podejście może zrobić dziecku krzywdę na całe życie. Jeśli uczeń z dysleksją nie uzyska pomocy w szkole i nie znajdzie oparcia w rodzicach, jego wada się pogłębi. Jakie są najczęstsze przyczyny i objawy dysleksji i kto może postawić diagnozę?

 

Dawniej dyslektyka nazywano zdolnym leniem. Taki bystry, a ma kłopoty z nauką. Czytając, duka. Pisząc, popełnia horrendalne błędy. Jak jakiś tępak albo niechluj. Ale nie jest tępy ani niechlujny. Stara się, zna zasady pisowni, pracuje więcej niż inni. I nic to nic nie daje. Efekty tych starań są mizerne. Ciągle obrywa pały. Kiedy słyszy od nauczyciela: “mógłbyś, gdybyś tylko zechciał”, czuje się jak w pułapce. Nie może sprostać wymaganiom, cierpi z braku akceptacji. Jeśli nie uzyska pomocy w szkole i nie ma oparcia w rodzicach, jego wada się pogłębi. Gorzej. Dojdzie do zahamowania rozwoju intelektualnego. Taki uczeń przestanie się uczyć, zniechęci się – bo po co się męczyć, skoro i tak ponad dwóje nie wyskoczy. W końcu uwierzy, że się do niczego nie nadaje. Tak rodzą się kompleksy, zamykają szanse. Ktoś zaszczuty w szkole traci poczucie własnej wartości. Ktoś wybitnie zdolny nie może skończyć studiów.

 

Jak można wspomagać ucznia z dysleksją? – zadzwoń do Dysleksja pod kontrolą.